Gigantyczny kwiat z krepiny zaczyna się nie od krepiny, tylko od kartki papieru i ołówka. Zanim powstanie pierwszy płatek, musimy wiedzieć, gdzie kwiat stanie, w jakim świetle i obok jakiej marki — bo kompozycja, która ożywia hotelowe lobby, rządzi się innymi prawami niż ta na scenie kongresu. Dopiero potem zaczyna się to, co większość ludzi widzi jako „robienie kwiatów", a co w rzeczywistości jest wielodniowym procesem prowadzonym w całości ręcznie w naszej pracowni w Ustce. Zaglądnijmy za kulisy.
Wszystko zaczyna się od projektu
Każda realizacja powstaje od zera, pod konkretne wydarzenie i markę. Najpierw rodzi się koncepcja: dobór gatunków, palety, proporcji i sposobu, w jaki kompozycja ma działać w danej przestrzeni. To etap, na którym zapadają decyzje przesądzające o finalnym wrażeniu — i dlatego nie korzystamy z gotowych szablonów. Inny kwiat zaprojektujemy do scenografii eventowej dla marki premium, inny do aranżacji ślubnej, a jeszcze inny do zielonej ściany we wnętrzu biura.
Krepina, która ma znaczenie
Sercem każdego kwiatu jest krepina — i nie każda jest taka sama. Pracujemy na wyselekcjonowanych papierach o odpowiedniej gramaturze, bo to od niej zależy, czy płatek utrzyma kształt, jak załamie się na nim światło i jak kwiat zniesie transport oraz montaż. Dobór właściwego materiału do danej kompozycji to część rzemiosła, której nie widać na zdjęciu, a która decyduje o tym, że gigant wygląda na żywy, a nie na sztuczny.
Formowanie — godziny pracy w każdym płatku
Tu zaczyna się najbardziej czasochłonna część. Każdy płatek jest formowany ręcznie: wymodelowany, wycieniowany, ułożony w odpowiedniej kolejności i proporcji, aż pojedyncze elementy złożą się w kwiat o średnicy sięgającej nawet ponad metra. Im większa kompozycja, tym więcej godzin i tym mocniejszej konstrukcji wymaga. To właśnie ta praca — niewidoczna, gdy patrzysz na gotowy efekt — odpowiada za różnicę między dekoracją a kwiatem, przy którym goście się zatrzymują.
Dlaczego ręcznie, skoro szybciej byłoby inaczej
Bo właśnie w tym tkwi wartość. W świecie, w którym łatwo o masowe, powielane rozwiązania, ręczne wykonanie jest tym, co sprawia, że żaden nasz kwiat nie jest identyczny z innym. Każda kompozycja powstaje raz, dla jednego projektu — i nie da się jej skopiować. Dla marki, która chce, by jej wydarzenie było zapamiętane, to nie szczegół, lecz sedno. Nasze wzory, techniki i sposób pracy są autorskie i pozostają naszym rzemiosłem — to one stoją za rozpoznawalnością Fiori di Matis.
Od pracowni do Twojego wydarzenia
Gotowe kompozycje pakujemy, transportujemy i montujemy osobiście — nad każdą wielkoformatową instalacją zachowujemy kontrolę od pracowni po miejsce wydarzenia. Tak nasze kwiaty trafiały już na premiery marek, gale, kongresy i sesje zdjęciowe w całej Polsce, a finalny efekt zawsze ma być jeden: spójny, dopracowany i niepowtarzalny.
Marzy Ci się oprawa, której nie da się skopiować — na event, ślub albo do wnętrza? Opowiedz nam o swoim projekcie, a stworzymy ją od pierwszego szkicu. Rozkwitnijmy wspólnie.













